21 kwietnia 2018

34


Do Nottingham wróciliśmy po południu, ale i tak trudno było nam się rozstać. Thomas obiecał odwieźć mnie jutrzejszego dnia na lotnisko, ale nie byłam pewna, czy tego chciałam. Chyba wolałabym pożegnać się z nim tutaj, w domu Magdy i mieć to z głowy, a nie przedłużać tej chwili. To było dla mnie jeszcze gorsze, ale nie mogłam mu odmówić tej przyjemności, zwłaszcza wtedy, kiedy Magda sama poprosiła Sangstera, by zajął się mną przed wylotem. Moja siostra musiała być w pracy, a Adam z wiadomych powodów nie mógł prowadzić. Słowem: do bani.
Westchnęłam ciężko, kiedy przekroczyłam swoją sypialnię i rzuciłam się na łóżko, które jeszcze dzisiejszej nocy mogłam nazywać swoimi. Przez cały dzisiejszy dzień naprawdę się starałam, by się nie rozpłakać, jednak teraz, kiedy nie było przy mnie nikogo pozwoliłam na to, by zawładnęły mną emocje. Rozpłakałam się do takiego stopnia, że nie byłam w stanie normalnie oddychać, a każda próba zaczerpnięcia powietrza kończyła się fiaskiem. Drżało całe moje ciało, a ja tylko byłam w stanie zwinąć się na pościeli i wtulić głowę w poduszkę. Ból, który odczuwałam w klatce piersiowej był spowodowany żalem, jednak jeszcze nigdy wcześniej nie czułam się tak okropnie jak w tamtym momencie. Jak ktokolwiek inny mógł sobie radzić z czymś takim? Przecież świadomość tego, że jakiś rozdział twojego życia właśnie dobiega końca jest okropna. Zresztą… Tego nie da się nawet opisać. Tak jakbyś tonął, a obok ciebie nie było nikogo, kto podałby ci dłoń i wyciągną z wody.
Pociągnęłam nosem, a potem usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Na ekranie mojej komórki widniała rozweselona twarz mojej przyjaciółki, a tuż pod zdjęciem treść SMS’a.

Hey, wszystko okej?

Przetarłam twarz ręką, jednak czułam, że nadal się nie uspokoiłam i bez oporów mogłam płakać. Nie chciałam zamartwiać Any – znałam ją zbyt dobrze, by nie wiedzieć jak ta dziewczyna się zachowa, jednak chyba nie umiałam. Może potrzebowałam z kimś porozmawiać? Może potrzebowałam, by ktoś teraz przy mnie był? A może po prostu sama nie wiedziałam, czego chciałam?

Nie. Chyba tego nie zniosę, Ana.

Znam cię, Gabi. Wiem, że dasz radę. Teraz jest ci ciężko, ale staraj się o tym nie myśleć, ok?Jeszcze wszystko będzie dobrze.

Nie sądzę.

Nie chcesz wracać, prawda?

Chciałam się zaśmiać, odczytując wiadomość od mojej przyjaciółki. W ostatnim czasie niemal wszyscy zadawali mi to pytanie, a ja nie umiałam na nie odpowiedź. Byłam popieprzona, bo nie wiedziałam czego chciałam. Zostać? Porzucić wszystko to, co miałam w Polsce na rzecz czegoś, co trwało zaledwie dwa miesiące?

Nie wiem czego chcę, Ana. To skomplikowane.

To twoja decyzja, mała. Nie powiem ci co masz zrobić.

Praktycznie widziałam Anastazję, która siedziała na krześle naprzeciwko mnie. Pochylała się nade mną, trzymała za rękę i wpatrywała tym swoim intensywnym wzrokiem, starając się zrobić wszystko, co w jej mocy, by mi pomóc. Jednak nie była mną. Tak naprawdę nie wiedziała, co przez cały czas siedziało mi w głowie. A może wiedziała? Już sama nie miałam pojęcia. Gubiłam się we wszystkim, co robiłam, mówiłam, a nawet myślałam. Wiedziałam, że człowiek zmienia się pod wpływem miłości. Nie sądziłam, jednak że aż tak bardzo.

Do zobaczenia pojutrze.

Rzuciłam telefon na drugi koniec łóżka, a potem jeszcze mocniej wtuliłam twarz w poduszkę. Do zobaczenia pojutrze? Przecież to już jutro po raz kolejny moje życie miało wywrócić się do góry nogami. Wcześniej uważałam, że związek zwykłej dziewczyny ze sławnym aktorem jest niemożliwy. Nadal powątpiewałam w słuszność tego wszystkiego, ale ostatnie dni spędzone z Thomasem było naprawdę udane. Byliśmy tylko my – nie było nikogo innego, kto chciałby zepsuć nasze relacje lub zrobić cokolwiek innego. Było idealnie, więc czemu nie mogło być tak już na zawsze?
Bo ja nie byłam jakąś pieprzoną księżniczką z bajki.
A może byłam?
Już sama nie wiedziałam.
Thomas za to był współczesną wersją księcia. Przystojny, zabawny, odważny… Z wadami – małymi i większymi, ale czy każdy z nas ich nie posiada?
Zaczęłam się zastanawiać, czy moja mama miała lżej, wtedy kiedy zakochiwała się w moim ojcu. Wtedy były inne czasy, a związki na odległość były jeszcze trudniejsze, jednak moi rodzice znali się zaledwie rok, kiedy wzięli ślub. Rok później na świat przyszła Magda i na tym się skupiali. Po za tym moja mama była księżniczką – była piękna, mądra i bogata. Mój ojciec za to był księciem, jednak niewłaściwie wybory sprawiły, że obydwoje znaleźli się w przedziwnej sytuacji, która doprowadziła do ich rozwodu, a wcześniej odejścia mojego ojca bez słowa. Jeśli ich bajka kończyła się w ten sposób to jak mogłaby się skończyć moja?
Zwłaszcza teraz, kiedy już za kilka godzin utknę w pieprzonym związku na odległość z facetem, który nie powinien w ogóle zwrócić na mnie uwagi. Sangster, ty pieprzony idioto czemu pozwoliłeś na to byś zawrócił mi w głowie?
Ciche pukanie, które usłyszałam tylko na chwilę oderwało mnie od moich myśli. Potem znowu wróciły, a ja tylko zaciskałam co raz mocniej palce na poduszce, bo miałam wrażenie, że już nie mogłam płakać. Tak jakbym wypłakała wszystkie możliwe łzy, jednak nadal nie potrafiłam równomiernie oddychać, a serce waliło mi jak oszalałe.
Ponownie pukanie spowodowało to, że doszłam do wniosku, że ktoś chce się ze mną zobaczyć. Pukanie jednak nie pochodziło od strony drzwi. Spojrzałam przelotnie na okno, a za nim zauważyłam Thomasa, który skulony i przemoczony siedział na parapecie i czekał, aż go wpuszczę.
Szybko przetarłam twarz, a potem otworzyłam okno. Od razu poczułam chłodne, wrześniowe powietrze, które wywołało u mnie dreszcze.
— Thomas? Co ty tutaj robisz? — zapytałam drżącym głosem. Z początku chciałam ukryć to, że całkowicie się rozkleiłam, ale nie widziałam w tym większego sensu. Przecież on i tak by się połapał.
— Nie mogłem cię teraz zostawić, Gabby — powiedział rozemocjonowany, a ja miałam wrażenie, że po raz pierwszy widzę go w takim stanie. Nie zważając na nic, pokonał dzielącą nas odległość, a potem przyciągnął do siebie najmocniej jak tylko się dało. — Jeśli to twoja ostatnia noc w Anglii to chcę ją spędzić z tobą. Sam i tak nie potrafiłbym zasnąć.
— To wszystko twoja wina, Thomas — wyszeptałam ze łzami w oczach, spoglądając na niego. Widziałam, że był zaskoczony moimi słowami. W końcu, co takiego mógł zrobić, prawda? — Gdybyś nie zwrócił na mnie takiej uwagi to nie znajdywalibyśmy się w tej sytuacji. Wszystko byłoby po staremu. Ja wracałabym do swojego szarego, nudnego życia, a ty nadal byłbyś tym samym, sławnym aktorem.
— Gabby…
— Związki na odległość są do bani, Tommy — kontynuowałam, wyrzucając z siebie wszystko, co mnie dręczyło. — Jak możemy dać radę skoro obydwoje będziemy na dwóch końcach świata? Za niedługo wracasz na plan Więźnia, a potem przyjmiesz kolejną propozycję i kolejną. Będziesz jeździł po świecie nie mając nawet czasu dla siebie, czy swojej rodziny, a co dopiero mówiąc o dziewczynie. A ja? Nie jestem, tak bogata, by w jednej chwili móc kupić bilet do Stanów tylko po to, by spędzić z Tobą weekend, a potem wrócić do domu. To przecież nie ma sensu! Żadnego! Wracając do Polski, wracam do zwykłego życia, które w żaden sposób nie jest ekscytujące.
— Dla mnie jest — przerwał mi szybko, a ja spojrzałam na niego w szoku. Jak życie zwykłej dziewczyny mogło być ekscytujące? — Jeśli cię to uszczęśliwi to rzucę to wszystko w jednym momencie. Tu i teraz. Pojadę z tobą byleby tylko moglibyśmy być razem.
— Co? — pokręciłam głową. — Nie możesz zrezygnować z aktorstwa.
— Dlaczego nie?
— Bo uwielbiasz to robić. Kochasz to od dziecka.
— Nie mocniej niż ciebie, Gabriela — złapał mnie za rękę, a potem pocałował w czoło. — Kocham cię. Tylko to się liczy. Nic więcej, rozumiesz?
— Tak — zaczęłam spokojnie. — Ale nie mogę ci pozwolić na coś takiego. Nie z mojego powodu, bo za kilka lat będziesz miał do mnie o to żal.
— Więc co proponujesz?
— Związek na odległość — matko, dajcie mi nagrodę za największy debilizm na świecie. Albo walnijcie mnie przynajmniej w łeb, bo już sama nie wiem, co mówię. — Sama to proponuję, a sama jestem przeciwko tego, ale nie chcę kończyć tego, co jest między nami.
— Ja też nie — przerwał mi po raz kolejny. — Zależy mi na tobie jak na nikim innym wcześniej.
— Obiecaj mi tylko jedno, dobrze?
— Co takiego?
— Nieważne co to damy radę. Będziemy razem — powiedziałam, chociaż obietnica, o którą prosiłam należała do tych z kategorii, których nie powinno się przysięgać, bo nigdy nie wiedziało, co się zdarzy.
Thomas jednak złożył tą obietnicę. Z uczuciem wyjawił mi, że już zawsze będziemy razem, a potem mnie pocałował. Może tego wieczoru popełnił błąd?
A może oboje go popełniliśmy?

***
Wróciłam do Was z nowym rozdziałem! Kto jest podekscytowany?
Szczerze powiedziawszy nie wiem jak ten czas, tak szybko mija, ale za niedługo będą dwa lata od momentu, w którym zaczęłam publikować to opowiadanie i jestem w małym szoku. Z tej okazji szykuję coś specjalnego dla Was, ale musicie jeszcze trochę poczekać! 
Dajcie znać, co sądzicie o tym rozdziale. 
Całuję, 
Elliaze. 
Szablon